Na grodzisku zrekonstruowano ponad 150 m wałów obronnych, 2 bramy , oraz 6 chat ( to tyle mądrości więcej informacji na stronie TU ) .
Po wyjściu z budynku wyznaczoną trasą poszliśmy do wioski.
Zabawiliśmy tu trochę dłużej bo Weronika w ślad za bratem wchodziła do każdej chaty i ogląda w środku , na zewnątrz i dookoła :)
Następnie schodami (ponad 200) ,a potem drogą szliśmy ciągle pod górę ,to na tej górze niegdyś był gród .Po drodze mijaliśmy wały i chaty .Tam gdzie można było wejść na wały dzieciaki wchodziły a raczej wbiegały , i do chat zaglądały ,a potem odpoczywały na ławeczkach przed chatami.
Na końcu trasy na szczycie czekała wieża widokowa ze swoimi chyba 450 schodami .
Weronika cała drogę przeszła sama , łącznie z wejściem na wieżę , gdzie zakończyliśmy zwiedzanie .
Na dół schodziliśmy inną drogą poza obiektem , bo wiedzieliśmy o stoisku z pamiątkami i sklepikiem.
Weronika nabyła gliniany gwizdek na szyję ,a Szymon łuk .
A i jeszcze miodzik rzepakowy z gorzką czekoladą ale to w skansenie, mówię Wam pychota , i o połowę mniej kalorii niż nutella :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz